RMI TRANCE XPLOSION 2008 | WeLoveTrance.pl
 


 
strona główna  



RMI TRANCE XPLOSION 2008


Impreza rozpoczęła się tuż po godzinie 19:00. 12-godzinny transowy maraton rozpoczęła młoda ekipa z wielkopolski - Second Mind. Rozgrzewka przed zagranicznymi gwiazdami wypadła bardzo dobrze - w secie Second Mind znalazła się między innymi ich najnowsza produkcja oraz mashup. Seta zakończyli fenomenalnym remixem hitu Stinga - Desert Rose.


Po chwili duet został zmieniony przez kolejny duet, tym razem gości z Niemiec. Twórcy tegorocznego hymnu RMI Trance Xplosion zagrali kilka swoich produkcji i remixów, wśród nich hymn Endorphine oraz Volcano, More Than Anything. Seta kończył znakomity Super Nature - według mnie najpiękniejsza produkcja Stoneface & Terminal.


Przed godziną 22, kiedy parkiet zapełniał się coraz bardziej, po lewej stronie od głównej konsolety pojawił się włoski akcent imprezy o nazwisku Giuseppe Ottaviani. Włoch jak zwykle wykonał live-act na dwóch laptopach, instrumentach klawiszowych oraz efektorze. Klubowicze żywiołowo reagowali na kolejne znane produkcje Giuseppe - Through Your Eyes oraz Linking People.


Po godzinie spędzonej z Ottavianim, przyszedł czas na uwielbianego ostatnio w Polsce Menno de Jonga. Myślę, że ten kto pojawił się w poznańskiej Arenie specjalnie na występ tego młodego Holendra, nie zawiódł się. Rewelacyjny kontakt z ludźmi + piękne rytmy i efekty świetlne zrobiły swoje. W mojej ocenie był to jeden z dwóch najlepszych występów tego wieczoru. Nie zabrakło Evergreen, którego breakdown powoduje ciarki u nie jednego klubowicza, wokalnie uraczył nas między innymi ślicznym głosem Andrei Britton w produkcji 4 Strings - Catch A Fall.


Kolejnym perfekcyjnym strzałem w dziesiątkę było zagranie najnowszej produkcji Leona Boliera - Ocean Driver Boulevard (który tego dnia również gościł w Wielkopolsce). Jednak lepszego zakończenia seta nie można było sobie wyobrazić - Menno sięgnął do klasyki. Castamara Jonasa Steura to chyba najlepsze co dj mógł dać klubowiczom na zakończenie seta. Ponadto po odpaleniu tej produkcji, Menno zszedł z konsolety do barierek, gdzie czekały na niego już prawdziwe tłumy.


O północy usłyszeliśmy kolejny hit - tym razem Arisen Arksuna o dziwo w wykonaniu Eddiego Halliwella, który raczej preferuje mocniejsze uderzenia. Okazało się jednak, że była to tylko cisza przed burzą, która łącznie trwała dwie godziny. Przez ten czas wydarzyło się bardzo dużo. Na głowy klubowiczów posypało się confetti w bardzo dużej ilości, tuż przed konsoletą iskrzyły się fajerwerki, Eddie co chwilę korzystał z efektora, pojawiły się również płyty winylowe. Niesamowitą technikę Brytyjczyka można było podziwiać na sześciu ekranach znajdujących się tuż za konsoletą, kilku znajdującym się pod nią i obok niej oraz mniejszych ekranach zainstalowanych po bokach parkietu.


Praktycznie każdy jeden utwór wywoływał wielką euforię na parkiecie. Z głośników wydobywały się dźwięki Riffa, I Love Trance, Bulldozera okraszone technicznymi dodatkami. W całym tym szaleństwie Eddiemu zdarzyło się wypiąć kabel, który pozbawił na moment dźwięku mainstage. Kolorowe lasery w sporej ilości tańczyły w rytm muzyki, ogarniając cały parkiet zarówno od przodu, jak również z tylnej części trybun. Halliwell również postawił na bliższy kontakt z publicznością i podszedł do barierek rozdawać autografy i fotografować się z fanami.


O drugiej w nocy czyli praktycznie w drugiej części imprezy stery przejęła ekipa z Rank 1. Najpierw seta zagrał Piet Bervoets - równie doskonałego, jak dwa lata wcześniej w tym samym miejscu na trzeciej edycji RTX. Pojawiło się kilka bardziej oraz mniej znanych utworów, wśród nich energetyczny Boomblasta. Do seta wkradło się również Fly Away, Dirty Rocker i najnowsza współprodukcja And Then stworzona razem z Jochenem Millerem. Pod koniec występu pojawił się również Benno de Goeij i wspólnie wykonali po raz pierwszy w Polsce live-act bardzo gorąco przyjęty przez klubowiczów. Such Is Life, Airwave obudziły zapewne u wielu osób wspomnienia z dawnych lat. Warto również dodać że przez całą imprezę tuż za djami umiejscowiona była wielka konstrukcja w kształcie litery "X" ze światłami oraz stroboskopami dającymi świetny efekt wizualny.


Ogromna ilość głowic świetlnych umieszczona również była tak jak podczas poprzednich edycji imprezy, po bokach parkietu rozświetlając każde miejsce. Tymczasem przedostatni zagraniczny set zaprezentował reprezentant Irlandii - John O'Callaghan. Najbardziej oczekiwanym utworem przez ludzi było chyba Big Sky, które pojawiło się w pięknej wersji z długim spokojnym intrem. W jego secie znaleźć również można było tegoroczny hymn Trance Energy - Thrill, Beauty Hides In The Deep w remisie Johna oraz jeden z popularniejszych utworów ostatnich kilkunastu miesięcy - Exactly.


Richard Durand był ostatnią zagraniczną gwiazdą imprezy, dla której bardzo duża ilość klubowiczów postanowiła zostać, co rzadko się zdarza w czasie występów djów około godziny piątej nad ranem. Zanim przejdę do szczegółów seta, muszę stwierdzić że tak jak nie spodziewałem się prawdę mówiąc niczego nadzwyczajnego, tak po imprezie zdecydowanie set okazał się jednym z dwóch najlepszych. Nie jest to tylko moje zdanie, gdyż po powrocie z imprezy przez następne 24 godziny opisy moich znajomych w komunikatorze internetowym wskazywały jednoznacznie - Richard nas "zniszczył". Ten sympatyczny dj z uśmiechem na twarzy coraz bardziej "katował" uczestników imprezy mocnymi uderzeniami, często bardzo powykręcanymi. Jeśli chodzi o przygotowanie do seta bez wahania można dać Durandowi najwyższą notę.


Przygotował sporo własnych mashupów, na żywo wplatał w utwory sample z vocalami, bawił się suwakami na mikserze - generalnie poranne szaleństwo. Ze znanych vocali usłyszeć można było między innymi Madonnę i jej Music na początku seta oraz zaprezentowany już w ubiegłym roku w Arenie Intergalactic Beastie Boys. Pojawiły się remixy Duranda do utworów Falling oraz Lethal Industry. Richard połączył znakomicie w jedną całość również swój remix Way Out West - The Fall z kolejnym swoim remiksem kultowego Smack My Bitch Up The Prodigy. Słowa nie są w stanie opisać tego, co się działo w czasie jego seta na parkiecie oraz za konsoletą.


Na koniec seta nie zabrakło również sztandarowego Chasing Cars uwielbianego przez większą część ludzi. Durand podobnie jak większość djów, spotkał się po występie z fanami. W międzyczasie ostatniego seta rozpoczął duet, a właściwie trio Turbo vs Ando + DJ Taek. Podczas gdy panowie miksowali utwory, trzecia część duetu zajęła się efektami technicznymi. W secie pojawił się między innymi najlepszy remix utworu Lifter Alexa Kunnari, który przed północą zagrał również Menno de Jong. Jednak takiej końcówki seta, jaka miała miejsce, nikt się chyba nie spodziewał. Kto dotrwał do siódmej rano, ten miał okazję usłyszeć prawdopodobnie najstarszego klasyka na RMI Trance Xplosion: Zombie Nation - Kernkraft 400. Tym niespotykanym zakończeniem piąta, jubileuszowa edycja RTX przeszła do historii.

 

 

    96 k | 192 k 96 k | 192 k 96 k | 192 k

MDT Agency
MSM Events
High Contrast Recordings
Promaidmusic Agency
Ekwador
DJ Pro ClubLife Limmil
Fotoplay

Kontakt z serwisem Copyright © 2008 - 2011 WeLoveTrance  
statystyka